sobota, 17 maja 2014

Deszczowo.

Witajcie,

Jak pewnie wszyscy zauważyliście pada deszcz, co jest nad zbyt przygnębiające. 

''Ale nie. Lubię deszcz. Jest taki... ponury?''

Postanowiłam napisać ten post, miała plan, ale... Teraz nic. Wszystko co miałam na myśli wyparowało. Mój humor jest dzisiaj niezbyt, em, dobry, dlatego wpadłam na pomysł:

''Czemu nie napisać posta z ''przesłaniem''?''

Wielu z was na pewno zna osobę, która ma problemy w domu, ze znajomymi lub po prostu z samym sobą.
Tacy ludzie posuwają się do okaleczania się, upijania alkoholem, palenia tytoniu bądź innych używek albo po prostu stają się agresywne lub smutne.
Z czego to wynika? 
Ludzie nie pomagają sobie. 


Poniżej jest 'opowiadanie' mojego bardzo dobrego kolegi. 

Tak, jest emo. 
Tak, jest odrzucony przez społeczeństwo. 
Tak, pali. 
Tak, ćpa. 
Tak, piję alkohol. 
Tak, tnie się. 
Tak, jego matka jest dziwką, a ojciec nie żyje.
Nikt mu nie pomaga. 
Z czego to wynika? Przeczytajcie co napisał. Zrozumiecie.

''Idziesz ulicą. 
Widzisz dziewczynę. 
Płacze. 
Po jej rękach spływają strużki krwi. 
Widzisz blizny. 
Po czym? 
Po żyletce? 
Po nożu? 
Nieważne. 
Jest załamana. 
Zatrzymałbyś się? 
Oczywiście, że nie.
Twoja pierwsza myśl będzie 'żal mi jej', a druga 'sama sobie to zrobiła, niech bliscy jej pomogą'.
Tak. 
Tacy są ludzie.
Mają innych gdzieś.
Nie interesuje Cie, czy będzie żyć czy nie.
Jeden człowiek w tę czy wew tę. 
Co z tego?
Masz własne sprawy...'' 


Po napisaniu tego podciął sobie żyły. Ale tak, żyje. Wylądował w szpitalu. Jest pod opieką lekarza.
Ale do czego dążę pisząc ten post? 
Powinniśmy sobie pomagać. Nie oceniać ludzi po wyglądzie, zachowaniu w grupie znajomych.
Widząc na czyiś rękach blizny, nie śmiać się, mówiąc, że zrobiła to sobie dla szpanu, może naprawdę ma problemy?
Nie wstyd pytać albo prosić o pomoc. 

''Kto pyta, nie błądzi''

Głupio to brzmi. Pomagać sobie? Po co? 
Właśnie po co?
Dla czystego sumienia?
Na pewno. Ale skąd wiesz, że twój najlepszy przyjaciel, siostra, brat nie ma takich problemów?
Nie żal było by Ci ich jakby odeszli? Co byście czuli jako ich bliscy?